Często zdarza się, że oszczedzamy równolegle na kilka celów, a rachunek oszczędnościowy mamy tylko jeden. Zebrane tam środki wcale nie sa oznaczone zgodnie z celem ich przeznaczenia i po pewnym czasie nie wiemy już, które pieniądze są przeznaczone na wakacje, a które na ubezpieczenie samochodu.
Nowe podejście
Rozwiązanie tego problemu przygotował dla swoich użytkowników BudzetDomowy. Dzięki rewolucyjnemu systemowi kategorii nasz dochód rejestrowany w aplikacji możemy łatwo podzielić na zdefiniowane kategorie wydatków, ale możemy równiez zdefiniować własne kategorie reprezentujace wydzielone "koperty" na oszczędności, na które rezerwujemy w programie część naszego dochodu poprzez ustanowienie dla nich osobnego budżetu.
Automatyczne oszczędności
W ten sposób posiadając stały miesięczny dochód, powiedzmy w wysokosci 3000zł miesięcznie, wprowadzamy do kategorii "czynsz" stały miesieczny budżet w wysokości powiedzmy 1000zł miesięcznie, a do kategorii "wakacje" budżet w wysokości 300zł dla każdego miesiąca (z wyłączeniem dwóch miesięcy wakacji), co w bardzo prosty i automatyczny sposób pozwoli nam na przestrzeni roku zaoszczędzić minimum wymagane 3000zł.
Właściwe narzędzia
Aby zrealizowac nasze załozenia budżetu oszczędności na wakacje oznaczamy transakcje przelewu na rachunek oszczędnosiowy zgodnie z celem na jaki te oszczędności są przeznaczone. Posiadanie rachunku oszczędnościowego (lub subkonta) pozwala nam łatwiej siebie kontrolować. Posiadanie dobrze zaplanowanego budżetu domowego oznacza że powinno nam sie przelać założoną kwotę oszczędności każdego miesiaca, a program Budzet Domowy pokaże to nam na podsumowaniu kategorii.
2010/12/26
2010/12/02
Jak wydostać się z zadłużenia?
1. Przygotuj plan wychodzenia z długu z długów i konsekwentnie go realizować.
Przygotuj budżet domowy: Najlepiej wypisać w tabelce dochody i wydatki. Te drugie dzielimy na stałe (takie jak czynsz, opłaty licznikowe, raty kredytów) i inne (zakup żywności, środków czystości, opłaty za paliwo). Sprawdźmy, czy wśród stałych opłat jesteśmy w stanie znaleźć gdzieś oszczędności (np. zmniejszając abonament telefoniczny, ograniczyć zużycie energii i ciepła) – może to dać nam oszczędności rzędu 10-15 proc. dotychczasowych kosztów. Sprawdźmy czy możemy racjonalniej wydawać pieniądze na żywność czy środki czystości, ograniczmy wszelkie wydatki do niezbędnego minimum albo odłóżmy je w czasie.
2. Poinformuj banki o sytuacji, w której się znalazłeś(aś)
Powiedz jakie kroki oraz jakie kroki naprawcze podjęłeś(aś) wyżej. Nie należy się zamykać, ponieważ jeżeli będziemy unikać kontaktu z bankiem, to jest to dla niego jednoznaczny sygnał, że taki kredyt jest zagrożony i wymaga podjęcia działań windykacyjnych.
3. Rozważ z bankiem opcję kredytu konsolidacyjnego
Im dłuższy będzie okres kredytowania kredytu konsolidacyjnego i lepsze zabezpieczenie (np. hipoteka na nieruchomości), to rata tego kredytu może okazać się faktycznie sporo niższa niż suma rat kredytów, które dotychczas spłacamy.
4. Porozmawiaj z rodziną oraz najbliższymi przyjaciółmi
Może okazać się że otrzymanie kredytu konsolidacyjnego będzie wymagało zabezpieczenia lub poręczenia. Chociaż jest to trochę wstydliwe, na pewno będzie bardziej jeżeli pozostawisz sytuację samej sobie, a kredyt konsolidacyjny może teraz pomóć Tobie wyjść z tej sytuacji.
5. Negocjuj z firmą windykacyjną realne możliwości spłaty.
Firma windykacyjna, podobnie jak bank przede wszystkim nastawiona jest na odzyskanie należności, przy czym najczęściej realistyczny plan spłaty jest bardziej opłacalny dla obu stron niż licytacja majątku i każda firma windykacyjna to wie.
6. Poszukaj dodatkowych źródeł dochodu
Możesz opiekować się innymi, sprzątać lub wykonywać dodatkowe prace zlecone przez firmy przez Internet. Taki wysiłek na krótką metę może oszczędzić Tobie dużo stresu i pozwoli czuć że robisz coś w kierunku naprawy sytuacji zamiast przyglądać się sytuacji bezczynnie.
Przygotuj budżet domowy: Najlepiej wypisać w tabelce dochody i wydatki. Te drugie dzielimy na stałe (takie jak czynsz, opłaty licznikowe, raty kredytów) i inne (zakup żywności, środków czystości, opłaty za paliwo). Sprawdźmy, czy wśród stałych opłat jesteśmy w stanie znaleźć gdzieś oszczędności (np. zmniejszając abonament telefoniczny, ograniczyć zużycie energii i ciepła) – może to dać nam oszczędności rzędu 10-15 proc. dotychczasowych kosztów. Sprawdźmy czy możemy racjonalniej wydawać pieniądze na żywność czy środki czystości, ograniczmy wszelkie wydatki do niezbędnego minimum albo odłóżmy je w czasie.
2. Poinformuj banki o sytuacji, w której się znalazłeś(aś)
Powiedz jakie kroki oraz jakie kroki naprawcze podjęłeś(aś) wyżej. Nie należy się zamykać, ponieważ jeżeli będziemy unikać kontaktu z bankiem, to jest to dla niego jednoznaczny sygnał, że taki kredyt jest zagrożony i wymaga podjęcia działań windykacyjnych.
3. Rozważ z bankiem opcję kredytu konsolidacyjnego
Im dłuższy będzie okres kredytowania kredytu konsolidacyjnego i lepsze zabezpieczenie (np. hipoteka na nieruchomości), to rata tego kredytu może okazać się faktycznie sporo niższa niż suma rat kredytów, które dotychczas spłacamy.
4. Porozmawiaj z rodziną oraz najbliższymi przyjaciółmi
Może okazać się że otrzymanie kredytu konsolidacyjnego będzie wymagało zabezpieczenia lub poręczenia. Chociaż jest to trochę wstydliwe, na pewno będzie bardziej jeżeli pozostawisz sytuację samej sobie, a kredyt konsolidacyjny może teraz pomóć Tobie wyjść z tej sytuacji.
5. Negocjuj z firmą windykacyjną realne możliwości spłaty.
Firma windykacyjna, podobnie jak bank przede wszystkim nastawiona jest na odzyskanie należności, przy czym najczęściej realistyczny plan spłaty jest bardziej opłacalny dla obu stron niż licytacja majątku i każda firma windykacyjna to wie.
6. Poszukaj dodatkowych źródeł dochodu
Możesz opiekować się innymi, sprzątać lub wykonywać dodatkowe prace zlecone przez firmy przez Internet. Taki wysiłek na krótką metę może oszczędzić Tobie dużo stresu i pozwoli czuć że robisz coś w kierunku naprawy sytuacji zamiast przyglądać się sytuacji bezczynnie.
Tagi:
Budżet domowy
2010/11/27
Czy warto inwestować w lokaty?
Oprocentowanie lokat oferowane przez banki jest dzisiaj z pewnością atrakcyjne. Trzeba jednak uważać, bo wysokie oprocentowanie, jakie dzisiaj proponują banki, tylko pozornie może być atrakcyjne. Nie bez przyczyny wyższe odsetki ING zaproponował na lokacie rocznej, a Meritum na dwuletniej, czyli na depozytach długoterminowych. Inwestując dzisiaj w te lokaty, musimy zamrozić pieniądze na rok lub dwa. Można je co prawda wycofać wcześniej, ale wtedy stracimy odsetki. Tymczasem niewykluczone, że w najbliższym czasie inne banki przebiją ofertę konkurencji.
Warto pamiętać, że w sytuacji, kiedy rośnie inflacja i mówi się o możliwości wzrostu stóp procentowych, z dystansem należy podchodzić do długoterminowych lokat o stałym oprocentowaniu. Nie należy rzucać się na pierwsze lepsze okazje. Taki okres można przeczekać, lokując pieniądze na krótszy okres, i popatrzeć, co przyniesie najbliższa przyszłość. Być może za kilka miesięcy na rynku będzie można znaleźć ciekawsze, lepiej oprocentowane lokaty.
Wiadomo jednak, w jakie lokaty nie wchodzić. Eksperci z Open Finance przyjęli, że za rok, w listopadzie 2011 r., inflacja wyniesie 3,5 proc. w skali roku (jest to inflacja prognozowana przez Getin Noble Bank). Jeżeli nie chcemy stracić, nie powinniśmy dzisiaj inwestować w lokatę roczną, której oprocentowanie nie wynosi co najmniej 4,33 proc. Wszystkie depozyty z niższym oprocentowaniem przyniosłyby straty. Oczywiście gdyby inflacja okazała się niższa, ochronę oszczędności dałyby też lokaty z niższym oprocentowaniem.
Warto pamiętać, że w sytuacji, kiedy rośnie inflacja i mówi się o możliwości wzrostu stóp procentowych, z dystansem należy podchodzić do długoterminowych lokat o stałym oprocentowaniu. Nie należy rzucać się na pierwsze lepsze okazje. Taki okres można przeczekać, lokując pieniądze na krótszy okres, i popatrzeć, co przyniesie najbliższa przyszłość. Być może za kilka miesięcy na rynku będzie można znaleźć ciekawsze, lepiej oprocentowane lokaty.
Wiadomo jednak, w jakie lokaty nie wchodzić. Eksperci z Open Finance przyjęli, że za rok, w listopadzie 2011 r., inflacja wyniesie 3,5 proc. w skali roku (jest to inflacja prognozowana przez Getin Noble Bank). Jeżeli nie chcemy stracić, nie powinniśmy dzisiaj inwestować w lokatę roczną, której oprocentowanie nie wynosi co najmniej 4,33 proc. Wszystkie depozyty z niższym oprocentowaniem przyniosłyby straty. Oczywiście gdyby inflacja okazała się niższa, ochronę oszczędności dałyby też lokaty z niższym oprocentowaniem.
Tagi:
Budżet domowy
2010/11/10
Luksus na liście zakupów
Na co więc najwięcej wydają klienci centrów handlowych? Ponad 50% wydatków trafia do sklepów z ubraniami, 20% pochłaniają sklepy ze sprzętem, 10% restauracje i kawiarnie. 2% zawartości portfela trafia do kin, a 15% do sklepów z kosmetykami. – Wydatki są tak różne, jak atrakcje, które oferują centra handlowe. Niekwestionowanym jednak liderem listy zakupów od lat są ubrania.
Tagi:
Budżet domowy
2010/11/07
Inflacja kosztów życia
Inflacja kosztów dotyka każde gospodarstwo domowe. Jak powszechnie wiadomo, praca wypełnia cały dostępny czas i jak się okazuje podobnie dzieje się z naszymi budżetami -- większość z nas po prostu wydaje mniej więcej tyle, na ile pozwala jemu budżet.
Programy takie jak budżet domowy pozwalają nam kontrolować aby nie wydawać więcej, ale nie rozwiązuje to zupełnie samego problemu wydawania więcej w sytuacji, gdy nasze dochody rosną. Okazuje się bowiem że jeżeli nawet ograniczymy się do jednej pary jeansów miesięcznie to w sytuacji gdy zmienimy pracę na lepiej płatną, po prostu zaczynamy kupować droższe jeansy, chociaż zawsze byliśmy zadowoleni z poprzedniej marki. Podobnie z kosmetykami, wakacjami, na które się wybieramy i wszystkim innym co trafia do naszego koszyka – okazuje się że wraz ze wzrostem dochodów kupujemy więcej lub lepszej jakości.
Poniżej kilka sposobów na uniknięcie zaklętego koła kolejnych podwyżek i coraz większych wydatków. W końcu życie nie jest po to żeby oszczędzać, tylko żeby gospodarować zasobami bardziej efektywnie:
1. Zaplanuj większe oszczędności zamiast wydawać więcej
Zamiast wydawać całość większego dostępnego dochodu za każdym razem jak się powiększa, zaplanuj plan oszczędnościowy. Budżet Domowy jest znany ze złotej reguły 10%, którą od dłuższego czasu proponujemy naszym użytkownikom jako całkiem zdrową wysokość dochodu odkładanego co miesiąc na "czarną godzinę". Może zatem przy kolejnej podwyżce warto podnieść wartość oszczędności (w programie: budżetu na oszczędności) o wysokość podwyżki / premii lub bonusu przed podnoszeniem jakiegokolwiek budżetu?
2. Zainwestuj bonus przenosząc go od razu na inne konto
Ile razy kiedy otrzymaliśmy coroczny bonus lub premię uznaniową, zatrzymaliśmy ją na koncie tylko po to żeby zobaczyć jak "rozpuszcza" się w kolejnych miesiącach. Lepszym sposobem zapewne jest otworzenie taniego konta oszczędnościowego lub subkonta w ramach posiadanego RORu, zasilenie go bonusem. W ten sposób nie musimy martwić się o to jak najefektywniej zainwestować nasze oszczędności, nie kosztują nas wiele i wiemy dokładnie że pozostaną nietknięte do czasu aż nie zadecydujemy jak dokładnie je spożytkować.
3. Spłać karty kredytowe lub inne kredyty w całości
Spłacając jakieś mniejsze lub większe zobowiązania (poza kredytem hipotecznym) za pomocą premii lub bonusu, lub zwiększając wysokość miesięcznej spłaty proporcjonalnie do podwyżki mamy dwie korzyści w jednym: po pierwsze nie zwiększamy naszych stałych wydatków dając nam więcej przestrzeni do manewru w przyszłości, a po drugie zmniejszamy wysokość miesięcznych odsetek, które moglibyśmy spłacać gdyby trzymać się dotychczasowej wysokości rat lub spłat karty.
Programy takie jak budżet domowy pozwalają nam kontrolować aby nie wydawać więcej, ale nie rozwiązuje to zupełnie samego problemu wydawania więcej w sytuacji, gdy nasze dochody rosną. Okazuje się bowiem że jeżeli nawet ograniczymy się do jednej pary jeansów miesięcznie to w sytuacji gdy zmienimy pracę na lepiej płatną, po prostu zaczynamy kupować droższe jeansy, chociaż zawsze byliśmy zadowoleni z poprzedniej marki. Podobnie z kosmetykami, wakacjami, na które się wybieramy i wszystkim innym co trafia do naszego koszyka – okazuje się że wraz ze wzrostem dochodów kupujemy więcej lub lepszej jakości.
Poniżej kilka sposobów na uniknięcie zaklętego koła kolejnych podwyżek i coraz większych wydatków. W końcu życie nie jest po to żeby oszczędzać, tylko żeby gospodarować zasobami bardziej efektywnie:
1. Zaplanuj większe oszczędności zamiast wydawać więcej
Zamiast wydawać całość większego dostępnego dochodu za każdym razem jak się powiększa, zaplanuj plan oszczędnościowy. Budżet Domowy jest znany ze złotej reguły 10%, którą od dłuższego czasu proponujemy naszym użytkownikom jako całkiem zdrową wysokość dochodu odkładanego co miesiąc na "czarną godzinę". Może zatem przy kolejnej podwyżce warto podnieść wartość oszczędności (w programie: budżetu na oszczędności) o wysokość podwyżki / premii lub bonusu przed podnoszeniem jakiegokolwiek budżetu?
2. Zainwestuj bonus przenosząc go od razu na inne konto
Ile razy kiedy otrzymaliśmy coroczny bonus lub premię uznaniową, zatrzymaliśmy ją na koncie tylko po to żeby zobaczyć jak "rozpuszcza" się w kolejnych miesiącach. Lepszym sposobem zapewne jest otworzenie taniego konta oszczędnościowego lub subkonta w ramach posiadanego RORu, zasilenie go bonusem. W ten sposób nie musimy martwić się o to jak najefektywniej zainwestować nasze oszczędności, nie kosztują nas wiele i wiemy dokładnie że pozostaną nietknięte do czasu aż nie zadecydujemy jak dokładnie je spożytkować.
3. Spłać karty kredytowe lub inne kredyty w całości
Spłacając jakieś mniejsze lub większe zobowiązania (poza kredytem hipotecznym) za pomocą premii lub bonusu, lub zwiększając wysokość miesięcznej spłaty proporcjonalnie do podwyżki mamy dwie korzyści w jednym: po pierwsze nie zwiększamy naszych stałych wydatków dając nam więcej przestrzeni do manewru w przyszłości, a po drugie zmniejszamy wysokość miesięcznych odsetek, które moglibyśmy spłacać gdyby trzymać się dotychczasowej wysokości rat lub spłat karty.
Tagi:
Budżet domowy
2010/11/01
Czy warto oszczędzać?
Ponad połowa Polaków wszystkie pieniądze wydaje na bieżące potrzeby. Tylko co dziesiąty z nas regularnie oszczędza - wynika z raportu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy "Postawy Polaków wobec oszczędzania".
Czy warto oszczędzać? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista. Okazuje się jednak, że tak myśli tylko nieco ponad połowa Polaków (58 proc.). To mniej niż w poprzednich latach, kiedy sens w oszczędzaniu widziało 62 proc. (2008 r.) i 66 proc. (2009 r.) badanych.
Eksperci Pentora, instytucji, która zrealizowała badanie, uważają, że ten spadek jest wynikiem przekonania o tym, że kryzys się już skończył. Kiedy gospodarka zwalnia i ludzie tracą pracę, posiadanie oszczędności daje poczucie bezpieczeństwa. Kiedy mamy pracę, mniej przejmujemy się przyszłością.
Ale to tylko deklaracje. W praktyce jest nieco lepiej. Co prawda 52 proc. Polaków wszystkie pieniądze wydaje na bieżące potrzeby, ale rok temu przyznawało się do tego 58 proc. Polaków. To najczęściej osoby starsze (powyżej 60. roku życia), gorzej wykształcone, zarabiające poniżej 1,5 tys. zł. Ponad jedna trzecia respondentów z reguły wydaje na tzw. życie, ale od czasu do czasu może coś zaoszczędzić. Regularnie oszczędza tylko co dziesiąty Polak. W tej grupie 75 proc. odkłada regularnie do 25 proc. miesięcznych dochodów. Tylko 1 proc. Polaków stać na to, by odłożyć ponad połowę pensji. Nie myślimy jednak o długoterminowym oszczędzaniu, zbieramy pieniądze np. na wakacje. Ok. 60 proc. odkłada zaskórniaki góra na trzy lata.
Tradycyjnie Polacy nie myślą o emeryturze. Wśród wszystkich badanych tylko 11 proc. deklaruje, że oszczędza na ten cel poza ZUS i drugim filarem, czyli w otwartych funduszach emerytalnych. Są to najczęściej osoby w wieku 30-39 lat, z wykształceniem średnim bądź wyższym, członkowie rodzin z dochodem powyżej 2,5 tys. zł. Jak najlepiej oszczędzać na dodatkową emeryturę? Osoby, które to robią, wymieniają najczęściej inwestycje w nieruchomości i ziemię, konta oszczędnościowe, lokaty bankowe i fundusze inwestycyjne. Dla osób, które nie odkładają na emeryturę, najlepszym sposobem jest dodatkowy etat.
Z podejściem do inwestowania jest jeszcze gorzej. Tylko 7 proc. deklaruje, że to robi, a więc kupuje akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne, dzieła sztuki czy nieruchomości. Większość z nich (65 proc.) inwestuje długoterminowo - powyżej trzech lat. Są to z reguły osoby w wieku 40-59 lat, z wyższym wykształceniem, z dochodami powyżej 4 tys. zł.
Według Mariusza Pawlaka z MMT Management Polaków można podzielić na trzy grupy. Pierwsza, najmniej liczna, to osoby majętne, które w latach 90. sprzedawały już swoje firmy. Kolejna grupa to kredytobiorcy, którzy właśnie rozpoczynają własną działalność gospodarczą. Nie reinwestują zysków, bo jeszcze ich nie mają. Ostatnia grupa to część społeczeństwa, która jest nastawiona wyłącznie na bieżącą konsumpcję oraz ewentualnie zakup nieruchomości. W Polsce brakuje klasy średniej, która potrafiłaby oszczędzać, a co więcej - miałaby na to wolne środki.
Oszczędności Polaków, które chociaż stanowią aż 80 proc. PKB, są jednak generowane przez jedynie 40 proc. społeczeństwa - ponad połowa Polaków całe swoje dochody wydaje na bieżące potrzeby - wynika z październikowego raportu Fundacji Kronenberga przy City Handlowy. Są to najczęściej osoby starsze, słabo wykształcone, które zarabiają mniej niż 1,5 tys. zł.
Oszczędzanie na koncie osobistym
Co dziesiąty Polak trzyma oszczędności w przysłowiowej skarpecie - mówi Norbert Konarzewski z Fundacji Bankowej im. Leopolda Kronenberga. Ponad jedna trzecia wykorzystuje formę do tego nieprzeznaczoną - konto osobiste. - Wynika to z awersji do ryzyka w szczególności wśród osób pokolenia 50+. Żyli oni w czasach komunistycznych, nie budowało się wtedy zaufania do systemu bankowego. Później - nagle - kiedy produkty finansowe zaczęły być dostępne, były one od razu bardzo skomplikowane, więc ludzie wybierają najprostsze opcje, które według nich są najbardziej bezpieczne - tłumaczy Mariusz Pawlak.
anpop, gazeta.pl, 2010-10-31, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 08:10
Czy warto oszczędzać? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista. Okazuje się jednak, że tak myśli tylko nieco ponad połowa Polaków (58 proc.). To mniej niż w poprzednich latach, kiedy sens w oszczędzaniu widziało 62 proc. (2008 r.) i 66 proc. (2009 r.) badanych.
Eksperci Pentora, instytucji, która zrealizowała badanie, uważają, że ten spadek jest wynikiem przekonania o tym, że kryzys się już skończył. Kiedy gospodarka zwalnia i ludzie tracą pracę, posiadanie oszczędności daje poczucie bezpieczeństwa. Kiedy mamy pracę, mniej przejmujemy się przyszłością.
Ale to tylko deklaracje. W praktyce jest nieco lepiej. Co prawda 52 proc. Polaków wszystkie pieniądze wydaje na bieżące potrzeby, ale rok temu przyznawało się do tego 58 proc. Polaków. To najczęściej osoby starsze (powyżej 60. roku życia), gorzej wykształcone, zarabiające poniżej 1,5 tys. zł. Ponad jedna trzecia respondentów z reguły wydaje na tzw. życie, ale od czasu do czasu może coś zaoszczędzić. Regularnie oszczędza tylko co dziesiąty Polak. W tej grupie 75 proc. odkłada regularnie do 25 proc. miesięcznych dochodów. Tylko 1 proc. Polaków stać na to, by odłożyć ponad połowę pensji. Nie myślimy jednak o długoterminowym oszczędzaniu, zbieramy pieniądze np. na wakacje. Ok. 60 proc. odkłada zaskórniaki góra na trzy lata.
Tradycyjnie Polacy nie myślą o emeryturze. Wśród wszystkich badanych tylko 11 proc. deklaruje, że oszczędza na ten cel poza ZUS i drugim filarem, czyli w otwartych funduszach emerytalnych. Są to najczęściej osoby w wieku 30-39 lat, z wykształceniem średnim bądź wyższym, członkowie rodzin z dochodem powyżej 2,5 tys. zł. Jak najlepiej oszczędzać na dodatkową emeryturę? Osoby, które to robią, wymieniają najczęściej inwestycje w nieruchomości i ziemię, konta oszczędnościowe, lokaty bankowe i fundusze inwestycyjne. Dla osób, które nie odkładają na emeryturę, najlepszym sposobem jest dodatkowy etat.
Z podejściem do inwestowania jest jeszcze gorzej. Tylko 7 proc. deklaruje, że to robi, a więc kupuje akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne, dzieła sztuki czy nieruchomości. Większość z nich (65 proc.) inwestuje długoterminowo - powyżej trzech lat. Są to z reguły osoby w wieku 40-59 lat, z wyższym wykształceniem, z dochodami powyżej 4 tys. zł.
Według Mariusza Pawlaka z MMT Management Polaków można podzielić na trzy grupy. Pierwsza, najmniej liczna, to osoby majętne, które w latach 90. sprzedawały już swoje firmy. Kolejna grupa to kredytobiorcy, którzy właśnie rozpoczynają własną działalność gospodarczą. Nie reinwestują zysków, bo jeszcze ich nie mają. Ostatnia grupa to część społeczeństwa, która jest nastawiona wyłącznie na bieżącą konsumpcję oraz ewentualnie zakup nieruchomości. W Polsce brakuje klasy średniej, która potrafiłaby oszczędzać, a co więcej - miałaby na to wolne środki.
Oszczędności Polaków, które chociaż stanowią aż 80 proc. PKB, są jednak generowane przez jedynie 40 proc. społeczeństwa - ponad połowa Polaków całe swoje dochody wydaje na bieżące potrzeby - wynika z październikowego raportu Fundacji Kronenberga przy City Handlowy. Są to najczęściej osoby starsze, słabo wykształcone, które zarabiają mniej niż 1,5 tys. zł.
Oszczędzanie na koncie osobistym
Co dziesiąty Polak trzyma oszczędności w przysłowiowej skarpecie - mówi Norbert Konarzewski z Fundacji Bankowej im. Leopolda Kronenberga. Ponad jedna trzecia wykorzystuje formę do tego nieprzeznaczoną - konto osobiste. - Wynika to z awersji do ryzyka w szczególności wśród osób pokolenia 50+. Żyli oni w czasach komunistycznych, nie budowało się wtedy zaufania do systemu bankowego. Później - nagle - kiedy produkty finansowe zaczęły być dostępne, były one od razu bardzo skomplikowane, więc ludzie wybierają najprostsze opcje, które według nich są najbardziej bezpieczne - tłumaczy Mariusz Pawlak.
anpop, gazeta.pl, 2010-10-31, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 08:10
Tagi:
Budżet domowy
2010/10/30
74 proc. Polaków nie ma żadnych oszczędności
74 proc. Polaków nie ma oszczędności, a 26 proc. deklaruje, że ma odłożone pieniądze, czy wartościowe przedmioty lub nieruchomości, które traktuje jako lokatę kapitału - wynika z najnowszego środowego sondażu TNS OBOP.
W grupie osób nieposiadających oszczędności są najczęściej: nastolatki, bezrobotni, rolnicy, robotnicy, emeryci i renciści, uczniowie i studenci, osoby w wieku powyżej 60 lat oraz osoby z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym.
Kto coś ma, kto nie ma nic
Wśród respondentów, którzy dysponują oszczędnościami, są najczęściej osoby w wieku 30-39 lat (35 proc.), z wykształceniem wyższym (50 proc.) lub średnim (33 proc.), zajmujące kierownicze i specjalistyczne stanowiska (55 proc.), prywatni przedsiębiorcy (42 proc.) oraz żyjący w miastach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców.
Spośród tych, którzy mają oszczędności, u 7 proc. respondentów przekraczają one 100 tys. zł, 33 proc. deklaruje, że wynoszą one co najmniej 10 tys. zł. Kwotę od 5 tys. do 10 tys. odłożyła co piąta osoba, a w przypadku 19 proc. jest to od 2 tys. do 5 Gdzie najchętniej oszczędzamy
Najchętniej Polacy przechowują pieniądze w bankach na kontach oszczędnościowo-rozliczeniowych. 9 proc. badanych ulokowało oszczędności w nieruchomościach - działce, mieszkaniu, a 5 proc. w funduszach inwestycyjnych. W wartościowe przedmioty zainwestowało 2 proc., a w obligacje Skarbu Państwa lub akcje przedsiębiorstw notowanych na giełdzie - jeden proc. badanych. Część respondentów OBOP swoje oszczędności trzyma w domu w gotówce (9 proc.) lub w walutach obcych (1 proc.). Natomiast 2 proc. posiada indywidualną polisę ubezpieczeniową na życie.
Sondaż zrealizowano w dniach 7-10 października 2010 na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.
Publikacja: 20:38 27.10.2010 / PAP
W grupie osób nieposiadających oszczędności są najczęściej: nastolatki, bezrobotni, rolnicy, robotnicy, emeryci i renciści, uczniowie i studenci, osoby w wieku powyżej 60 lat oraz osoby z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym.
Kto coś ma, kto nie ma nic
Wśród respondentów, którzy dysponują oszczędnościami, są najczęściej osoby w wieku 30-39 lat (35 proc.), z wykształceniem wyższym (50 proc.) lub średnim (33 proc.), zajmujące kierownicze i specjalistyczne stanowiska (55 proc.), prywatni przedsiębiorcy (42 proc.) oraz żyjący w miastach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców.
Spośród tych, którzy mają oszczędności, u 7 proc. respondentów przekraczają one 100 tys. zł, 33 proc. deklaruje, że wynoszą one co najmniej 10 tys. zł. Kwotę od 5 tys. do 10 tys. odłożyła co piąta osoba, a w przypadku 19 proc. jest to od 2 tys. do 5 Gdzie najchętniej oszczędzamy
Najchętniej Polacy przechowują pieniądze w bankach na kontach oszczędnościowo-rozliczeniowych. 9 proc. badanych ulokowało oszczędności w nieruchomościach - działce, mieszkaniu, a 5 proc. w funduszach inwestycyjnych. W wartościowe przedmioty zainwestowało 2 proc., a w obligacje Skarbu Państwa lub akcje przedsiębiorstw notowanych na giełdzie - jeden proc. badanych. Część respondentów OBOP swoje oszczędności trzyma w domu w gotówce (9 proc.) lub w walutach obcych (1 proc.). Natomiast 2 proc. posiada indywidualną polisę ubezpieczeniową na życie.
Sondaż zrealizowano w dniach 7-10 października 2010 na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.
Publikacja: 20:38 27.10.2010 / PAP
Tagi:
Budżet domowy
2010/10/25
Jak rozumieć zdrowe podejście do finansów?
W trakcie pewnego wywiadu, na temat planowania naszych prywatnych finansów zapytałam dr Andrzeja Fesnaka, wiceprezesa firmy szkoleniowej e-ProfitSystem i Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych, jak należy rozumieć zdrowe podejście do finansów osobistych. Jak trzeba dbać o własną kondycję finansową, w czasie kiedy planujemy awanse, dalszą karierę i rozwój zawodowy?
Oto fragment tej wypowiedzi:
Oto fragment tej wypowiedzi:
Zdrowy człowiek posiada określone parametry życiowe, które wychodzą podczas badań. Ma właściwe tętno, wagę, strukturę krwi, jest zdolny do określonego wysiłku fizycznego i mentalnego. Prowadzi zdrowy i higieniczny tryb życia. Zdrowie finansowe można opisać w tych samych kategoriach. Zdrowy finansowo człowiek prowadzi zdrowy finansowy tryb życia. A to znaczy, że liczy, kalkuluje i układa plany. Najpierw tworzy swój budżet, potem go oblicza, kalkuluje i realizuje. Stała kontrola własnych finansów daje również efekty. Zdrowy finansowo człowiek tworzy własne strategie finansowe i zawsze cześć pieniędzy inwestuje. Ponadto kształci się w sprawach finansowych oraz inwestycjach.
Tagi:
Budżet domowy
Amerykańskie sitcomy uczą oszczędzania!
Amerykańskie sitcomy uczą oszczędzania!
Polskie seriale, a co za tym idzie losy bohaterów, z którymi najłatwiej się utożsamiasz są, niestety, niezbyt przemyślane z punktu widzenia edukacji finansowej. Jeśli wsłuchasz się w dialogi w amerykańskich serialach, od osławionych Przyjaciół do legendy sklepów obuwniczych ze Świata wg. Bundych, systematycznie przewija się tam motyw posiadania oszczędności w tym przede wszystkim kont emerytalnych czy funduszy przeznaczonych na przyszłą edukację dzieci. Gdy ktoś ma problem finansowy w amerykańskim serialu, natychmiast pojawia się rada jednego z jego młodych przyjaciół: "wyciągnij z pieniędzy na emeryturę albo z konta na college syna". I równie często odzywa się wówczas głos, starszy, nierzadko np. doświadczonych rodziców mówiący "Nie. Tych pieniędzy nie wolno Ci ruszać! To Twoja przyszłość" albo "To przyszłość Twojego dziecka"
W polskich ekranizacjach przeważa traf
Nie oszukujmy się. Polacy mają Amerykanów raczej za, hmm, niezbyt rozgarnięty naród. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej, to mimo kredytów, dużych domów i spalanej w olbrzymich ilościach benzyny, większość Amerykanów posiada również oszczędności. I w tej kwestii jeszcze nam do nich daleko. We wszelkich filmach i serialach przebija u nich oczywistość, z jaką podchodzą do lokowania pieniędzy na procent. Ich giełda ma już ponad stuletnią tradycję, więc mieli więcej czasu, by rozwinąć mentalność giełdowego gracza. Jednak zdecydowanie jest to coś, czego powinniśmy się od Amerykanów uczyć. I tutaj widzę wielką, edukacyjną rolę autorów polskich scenariuszy seriali i sitkomów. Wydarzenia, które odmieniają losy bohaterów polskich seriali to wygrane, pożyczki, nagłe sukcesy i podejście w stylu coś wymyślimy. Rodzice - zamiast utrwalać konieczność oszczędzania - wspierają swoje dzieci pożyczkami a motyw oszczędności, który zapadł mi w pamięć znalazłem w filmie "Nigdy w życiu", kiedy babcia głównej bohaterki pożycza jej pieniądze odłożone na własny pochówek...
Polskie seriale, a co za tym idzie losy bohaterów, z którymi najłatwiej się utożsamiasz są, niestety, niezbyt przemyślane z punktu widzenia edukacji finansowej. Jeśli wsłuchasz się w dialogi w amerykańskich serialach, od osławionych Przyjaciół do legendy sklepów obuwniczych ze Świata wg. Bundych, systematycznie przewija się tam motyw posiadania oszczędności w tym przede wszystkim kont emerytalnych czy funduszy przeznaczonych na przyszłą edukację dzieci. Gdy ktoś ma problem finansowy w amerykańskim serialu, natychmiast pojawia się rada jednego z jego młodych przyjaciół: "wyciągnij z pieniędzy na emeryturę albo z konta na college syna". I równie często odzywa się wówczas głos, starszy, nierzadko np. doświadczonych rodziców mówiący "Nie. Tych pieniędzy nie wolno Ci ruszać! To Twoja przyszłość" albo "To przyszłość Twojego dziecka"
W polskich ekranizacjach przeważa traf
Nie oszukujmy się. Polacy mają Amerykanów raczej za, hmm, niezbyt rozgarnięty naród. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej, to mimo kredytów, dużych domów i spalanej w olbrzymich ilościach benzyny, większość Amerykanów posiada również oszczędności. I w tej kwestii jeszcze nam do nich daleko. We wszelkich filmach i serialach przebija u nich oczywistość, z jaką podchodzą do lokowania pieniędzy na procent. Ich giełda ma już ponad stuletnią tradycję, więc mieli więcej czasu, by rozwinąć mentalność giełdowego gracza. Jednak zdecydowanie jest to coś, czego powinniśmy się od Amerykanów uczyć. I tutaj widzę wielką, edukacyjną rolę autorów polskich scenariuszy seriali i sitkomów. Wydarzenia, które odmieniają losy bohaterów polskich seriali to wygrane, pożyczki, nagłe sukcesy i podejście w stylu coś wymyślimy. Rodzice - zamiast utrwalać konieczność oszczędzania - wspierają swoje dzieci pożyczkami a motyw oszczędności, który zapadł mi w pamięć znalazłem w filmie "Nigdy w życiu", kiedy babcia głównej bohaterki pożycza jej pieniądze odłożone na własny pochówek...
Tagi:
Budżet domowy
2010/10/22
Wybór właściwego konta bankowego
Podpowiemy trzy sposoby na właściwy wybór konta bankowego, które z pewnością oszczędzą mozolnych poszukiwań, porównań i sprawdzą się w większości przypadków. Prawda jest taka, że istnieją trzy podstawowe kryteria, których powinieneś znać zanim zagłębisz się w rezultaty porównywarek kont bankowych. Zobacz najskuteczniejsze główne kryteria doboru właściwego konta bankowego.
Tagi:
Budżet domowy
Subskrybuj:
Posty (Atom)