2009/08/12

Budżet domowy online

Oglądam dzisiaj kolejną partię nowych aplikacji przeznaczonych do zarządzania budżetem domowym i finansami osobistymi online. Nowe projekty prezentują się znacznie bardziej profesjonalnie, nawet jeżeli oferują znacznie mniejszą funkcjonalność niż Budżet Domowy, Kontomierz czy Benefi.

Co ciekawe, wszystkie serwisy właściwie działają tak samo. Każdy jeden wydaje się kolejnym klonem Menedżera Finansów, Minta czy podobnego rozwiązania które funkcjonuje na rynku od dłuższego czasu. Tak naprawdę żaden z pomniejszych serwisów nie zaproponował właściwie niczego rewolucyjnego.

Jakkolwiek coraz dłuższa kolejka ustawiająca się chronologicznie za statem Budżetu Domowego tak naprawdę jemu pomaga, ponieważ tak łatwiej nam budować zainteresowanie wokół naszego narzędzia, to jednak jest pewna ilość tych samych narzędzi, oferujących tą samą funkcjonalność która co prawda służy i różni się od oryginalnej koncepcji Budżetu Domowego, ale już zupełnie nie reprezentuje żadnej wartości dla rynku tego rodzaju narzędzi (rynek stanowią zresztą dwa, trzy narzędzia), ani dla samych użytkowników.

Wydaje mi się że jest to kwestia stricte związana z tak zwanymi strefami komfortu. Znacznie pewniej skopiować istniejący już pomysł w nadziei na możliwość ewentualnego innowatorstwa w przyszłości niż zaryzykować zupełnie świeże podejście, takie jakie zaprezentował Budżet Domowy kilka lat temu czy Menedżer Finansów... ponad dekadę temu. Tak formułuje się założenia typu: jeżeli sprawdził się tam, to nasz klon sprawdzi się tutaj.

Nie wiem czy to nasza narodowa specyfika czy też jakiś deficyt w rozumieniu rynku, na którym narzędzia tego rodzaju powstają. Uważam jednak że marsz klonów nie rozpoczął się wcale z narzędziami do zarządzania finansami ani z nimi nie skończy. Istnieje jednak pewien test na unikatowość który można zastosować do wielu polskich stron: test ekspansji klonów na rynki z których zaczerpnęły swoje korzenie. Ile polskich klonów powalczyło ze swoimi pierwowzorami?

Czasami można by się wręcz pokusić o pewien uszczypliwy komentarz. Każdy serwis ogłasza nowość i innowację, chociaż tak naprawdę wzajemnie się kopiują (najczęściej kopiując tutejsze pomysły, lub dalej za Atlantykiem). Równie mocno każdy jest nowym biznesem, chociaż żaden nie ma szans zarobić na spłacenie kosztów włożonych chociażby w szatę graficzną...

Oczywiście łatwiej krytykować z pozycji doświadczenia. Najpewniej gdybym miał szansę popełnić wszystkie te błędy które zostały popełnione przy okazji startowania wszystkich tych nowych stron to pewnie popełniłbym je ponownie. Może jedynie poza jednym, który wydaje się wspólnym mianownikiem wszystkich narzędzi.

Jak zwykle zapewne będę obserwował cały ten wysyp nowych narzędzi do zarządzania budżetem domowym. Sądzę że żaden z nich nie ma wielkich szans na szybkie bankructwo, ale też żaden nie ma wielkich szans na szybkie dogonienie funkcjonalności jakiej można by się spodziewać po w miarę dojrzałym programie do zarządzania finansami.